Co warto zobaczyć w Genewie? - parki i ogrody

21:12

1/4 powierzchni Genewy pokrywa zieleń i widać to dosłownie na każdym kroku. Na każdej ulicy napotkacie drzewa lub kompozycje kwiatowe. W mieście znajduje się także wiele parków, które służą nie tylko czystej rekreacji, ale odbywają się tam także eventy takie jak kino letnie, koncerty, a nawet gra w szachy na wielkich szachownicach. 

Dziś napiszę właśnie o każdym z tych miejsc, w których byłam, ponieważ są zdecydowanie warte dłuższej uwagi.

Conservatoire et Jardin Botanique - Ogród Botaniczny

Piękne miejsce pełne zieleni zarówno zimą jak i latem. Znajduje się w nim ponad 16 000 roślin z każdej strefy klimatycznej. W szklarniach i palmiarniach możecie podziwiać rośliny egzotyczne, często rzadkie i jedyne w swoim rodzaju. Oprócz kompozycji zewnętrznych z każdego kontynentu, ogromne drzewa tworzą arboretum, w którym przy odrobinie szczęścia można spotkać jeże i wiewiórki. Nam się nie udało. Poza tym znajdziecie tam ogród sensoryczny, czyli taki w którym znajdują się rośliny o wyjątkowym zapachu i takie, które są ciekawe w dotyku lub na niego reagują (jak mimoza). I ostatnim bonusem ogrodu botanicznego jest mini zoo, gdzie mieszkają sarny, flamingi, gęsi i kilka innych zwierząt. A, i na wolności chodzi sobie dumny paw.

Parc de la Grange

Mój ulubieniec. Zachwycający i zaskakujący na każdym kroku. Wchodząc do parku zza drzew oczom ukazuje się piękny, XVIII-wieczny pałac. Obok niego mieści się restauracja, gdzie bogatsi mieszkańcy Genewy jedzą lunche, a cii, których nie stać lub nie kręcą ich te klimaty, wybierają zieloną górkę przed pałacem. Oczywiście z widokiem na Lac Leman i rosarium. Polecam wziąć z nich przykład i również wybrać się do Parc de la Grange na piknik. W parku mieści się także plac zabaw i stoiska do grilla. Można skorzystać ze starodawnego diabelskiego młynu, dla 4 par, które jest udostępniane parę dni w tygodniu. Z pewnością jest to zjawiskowe miejsce, gdzie łączy się elegancja z sielskością. Piękne widoki gwarantowane.

Mont Salève

Jest to góra, na której znajduje się punkt widokowy na całą Genewę. Wjedziecie tam kolejką linową za 6-8 franków (chyba), która działa cały dzień. Niedawno, bodajże na finał Geneva Lake Festival, czas otwarcia kolejki był przedłużony, aby chętni mogli z góry oglądać fajerwerki. Widoki musiały być niesamowite. Natomiast kiedy razem z siostrą i szwagrem pojechaliśmy na Mont Salève, wyłączono akurat fontannę, więc brakowało nam najważniejszego symbolu Genewy. Mimo tego, widoki były cudowne. Obok stacji kolejki znajduje się sklepik z jedzeniem i piwem, a poniżej można odpocząć na polanie, podziwiając panoramę. Jeśli wolicie bardziej aktywną formę wypoczynku, na szczyt Mont Salève oraz inne punkty widokowe prowadzi dostępny szlak górski. Także - dla każdego coś dobrego.


Parc des Bastions

Również ładne miejsce, w którym oprócz spaceru, można zagrać w ogromne szachy, warcaby oraz we zwykłego ping-ponga. Ten rodzaj aktywności przyciąga zarówno starszych jak i młodszych, a każde bawi się doskonale. Co ciekawe, pionki nie są wybrakowane. Chyba Szwajcaria to kraj, w którym kradzieże nie są zbyt popularne. Poza tym, myślę, że nawet jeśli coś takiego miałoby miejsce, pionki zostałyby uzupełnione. I wszystko znów będzie działać jak we szwajcarskim zegarku. Wracając do tematu, w parku jest także kafejka i kilka ciekawych rzeźb. Jedna postać z nich przypomina pewnego polskiego polityka. Domyślicie się jakiego? Piszcie w komentarzach.
To ten pan drugi od lewej

Jardin d'Anglais

Czyli odrobina zieleni bezpośrednio nad jeziorem. Jego główną atrakcją jest kwiecisty zegar, z 2,5 - metrową wskazówką, która jest drugą najdłuższą wskazówką zegarową na świecie. Fascynujące, wiem. To jakie robi wrażenie zależy od kompozycji kwiatowych, które co pewien czas są zmieniane. Ostatnio z siostrą byłyśmy świadkiem sprzątania tych kwiatków - odkurzaczem. Obok Jardin d'Anglais mieści się przystań, a sam park jest zawsze pełen ludzi, gdyż jest prawie bezpośrednio w centrum miasta.


Bains des Paquis

Nazwałabym to miejsce kompleksem rekreacyjnym. Na Bains des Paquis składa się cypel przedłużający promenadę, gdzie mieszczą się kąpielisko i łaźnie tureckie, czyli hammamy. To takie trochę molo sopockie, ale genewskie. Latem jest to miejsce, gdzie mieszkańcy Genewy opalają się i kąpią. Zimą jest nieco ponure i mroźne, przynajmniej według mnie. Kiedy w marcu przyjechaliśmy z rodziną do Genewy, najbardziej zmarzłam właśnie na Bains des Paquis.  


Oprócz parków i ogrodów, o których wspomniałam, znajdziecie też wiele innych interesujących miejsc. Może właśnie dlatego, że Genewa obfituje w zieleń jest nazywana przez niektórych kurortem wypoczynkowym Europy.  Uważam, że właśnie ten element sprawia, że Genewa wydaje się raczej "przytulnym" miastem (jeśli można tak nazwać miasto). Jednak zieleń w przestrzeni miejskiej jest ważnym elementem. Pozwala trochę zwolnić i docenić piękno natury. 



Korzystajcie z kończącego się niedługo lata i do następnego razu!

Adieu!

Polecane

3 komentarze

  1. Toż to Macierewicz tam stoi! I nawet ma te bazyliszkowe oczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogrody botaniczne, palmiarnie to coś dla mnie! Uwielbiam zieleń! Zauroczyło mnie zdjęcie nr 2.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń